Język świąteczny? Słowniczek na Boże Narodzenie

17-12-2019

Język świąteczny? Słowniczek na Boże Narodzenie

Wiele osób uczących się języka obcego bardzo lubi ostatnie zajęcia przed świętami – to niesamowita okazja do poznania ciekawych tradycji świątecznych w kraju, którego języka się uczymy, nauczenia się nowych słów związanych ze świętowaniem, a przede wszystkim – zanurzenie się w kulturę. Jakież to fascynujące, kiedy nagle okazuje się, że nasz język ojczysty i obowiązujące tradycje wpływają na nasze postrzeganie świata do tego stopnia, że uznajemy je za „normalne” – właściwe dla wszystkich, niezależnie od kontynentu, kraju i wyznawanej religii.

Nauczyciele języka polskiego jako obcego ogromną wagę przykładają do wykształcenia w uczniach tzw. tolerancji międzykulturowej, która objawia się wzajemną akceptacją członków różnych grup kulturowych i zainteresowaniem kwestiami różno- i wielokulturowości. To najistotniejszy aspekt zajęć języka obcego, który nasi uczniowie mogą dostrzegać  na każdym kroku, a jednak w pełni uświadamiają ją sobie dopiero w zderzeniu z „miejscową” obyczajowością.

Podręczniki do nauki języka polskiego – i każdego innego języka obcego dla kursantów – są tworzone od podstaw, jednak na bazie obowiązujących norm: językowych, sytuacyjnych, komunikacyjnych i, właśnie, kulturowych (w tym kulturotwórczych). To dlatego podczas lekcji o jedzeniu (uwielbiają ją wszyscy uczniowie, nauczyciele – niekoniecznie) mamy najczęściej do czynienia z czytankami i nagraniami dotyczącymi lokalnych potraw, a ich bohaterami są przedstawiciele różnych kultur, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami z pozostałymi. Wówczas nasi kursanci nie czują się już obco w kraju, do którego przyjechali, aby uczyć się języka. Coraz rzadziej posługują się też ekwiwalentami nazw, gdyż stają się dumni z faktu przyswojenia tych właściwych.  

Tak też jest ze świętami – łączą tych, którzy „są” w danej kulturze, z tymi, którzy dopiero ją poznają. Właśnie z tego względu obcokrajowcy, choć nie potrafią mówić w danym języku nawet w stopniu komunikatywnym (gdyż dopiero się uczą), tak chętnie przyswajają tzw. podstawowe zwroty i wyrażenia: „dzień dobry”, „do widzenia”, „dziękuję”, „proszę” i „przepraszam”. To daje im poczucie, że mimo obcości wcale nie są aż tacy „inni”, a język wcale nie jest barierą, tylko środkiem komunikowania się.

Głęboko przekonana o tym, że w takich okresach jak zbliżające się święta uczniowie najczęściej poszukują odpowiedników „własnych” (właściwych dla swojego języka i kultury) wyrażeń, przygotowałam krótki słowniczek najważniejszych polskich określeń: tych naturalnych, które są zakorzenione w naszych umysłach, a nie książkowych – uznawanych za wspólne wszystkim językom. Jeśli usłyszycie je na ulicy, w tramwaju albo w sklepie, poczujecie się jeszcze bardziej „swoi”, mając świadomość, że choć w języku najważniejsze jest nabycie „bagażu” podstawowego słownictwa, i to potoczne może się bardzo przydać J.

Wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku to po prostu Merry Christmas and a Happy New Year, ale to nie jedyne życzenia, które sobie składamy. Mówimy też np. spokojnych świąt (lit. calm / peaceful Christmas), radosnych świąt (lit. joyful Christmas) albo zdrowych, spokojnych świąt (lit. healthy, calm / peaceful Christmas). Tak naprawdę jednak we wszystkich tych zwrotach słowo Christmas powinnam zastąpić słowem holiday, gdyż tak naprawdę „Boże Narodzenie” w kontekście grudniowych świąt używane jest tylko na kartkach pocztowych, które wysyłamy do bliskich i znajomych. Często też mówimy po prostu: wesołych – wiadomo, że świąt J.

Pasterka – to określenie mszy świętej (Holly Mass), która odbywa się w noc wigilijną (rozpoczyna się o północy). Mówi się, że tej nocy zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, ale tak naprawdę żadne jeszcze nic nie powiedziało... ;)

Święta, święta i po świętach (lit. holiday, holiday and after holiday) – oznacza, że święta dopiero się zaczęły, a już się skończyły. Tak naprawdę to tylko dwa dni (jeśli nie liczyć Wigilii, która jest w Polsce dniem roboczym), a komercja trwa już od października…

Mikołaj czy… No właśnie. W Polsce Mikołaj (Santa) to pan w czerwonym stroju, który wkłada dzieciom drobne upominki do butów 6 grudnia. Tego dnia mikołajów (małą literą) jest jednak wielu – w przedszkolach, szkołach, a nawet na uniwersytetach! Tak, 6 grudnia co roku każdy z nas jest dzieckiem. Tego[1], który przynosi prezenty w Wigilię i wkłada je pod choinkę, określamy z kolei różnie. W Poznaniu jest to gwiazdor (lit. male star), w Warszawie to św. Mikołaj (Santa Nicholas [Claus]), w Krakowie aniołek (little angel), a na Śląsku – Dzieciątko (Baby Jesus) albo gwiazdka (lit. little star).

Do siego roku! To coraz rzadsze, ale wciąż używane wyrażenie. Oznacza ‘do następnego roku’ i wyraża nadzieję, że ktoś, komu życzymy do siego roku, będzie zdrowy i spotkamy go w nowym roku.

A jak nazywamy charakterystyczne przedmioty i istoty świąteczne? Reindeer to renifer, Christmas treechoinka, snowmanbałwan, a mistletoe – jemioła.

 

Czy teraz już nieco więcej rozumiecie? :)

 

[1] W zależności od regionu Polski osoba ta ma różną płeć – w Wielkopolsce, Małopolsce i na Mazowszu to mężczyzna (on), a na Śląsku dziecko (ono) albo kobieta (ona). Postrzeganie tej postaci jest więc odmienne.

 

Autorka: Klaudia Raflik