Feminatywy w nauczaniu języka polskiego jako obcego.

30-08-2021

Jednym ze zjawisk zachodzących we współczesnej polszczyźnie jest tworzenie żeńskich form nazw zawodów i tytułów. Jak można przeczytać w stanowisku Rady Języka Polskiego przyjętym w 2012 roku (zob. https://rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1359:stanowisko-rady-jzyka-polskiego-w-sprawie-eskich-form-nazw-zawodow-i-tytuow), żeńskie formy nazw zawodów i tytułów są systemowo dopuszczalne, wzbudzają jednak negatywne reakcje części użytkowników języka, co łatwo można zaobserwować, czytając komentarze zamieszczane przez internautów pod artykułami, w których takie właśnie formy zostały użyte. Z tego też powodu wydaje się, iż nie należy ich pochopnie włączać do zasobu słownictwa, którego opanowania oczekiwalibyśmy od cudzoziemców.

Dwa przykłady żeńskich nazw zawodów znajdziemy w nowej edycji podręcznika HURRA!!! Po polsku 1. Są to słowa fotografka i rolniczka. Z jednej strony trzeba z pewnością docenić podjętą przez autorki podręcznika próbę uwzględnienia najnowszych zmian zachodzących w polszczyźnie, z drugiej jednak należy być świadomym tego, że wśród wyrazów, które powinni opanować uczący się na poziomie A1, pojawiły się te o dyskusyjnym statusie.

Jeśli wierzyć wynikom wyszukiwania przeprowadzonego w pełnej wersji Narodowego Korpusu Języka Polskiego, mamy tu także do czynienia z formami o stosunkowo niskiej frekwencji – fotografka jest w NKJP odnotowywana 86 razy, natomiast rolniczka posiada 240 poświadczeń użycia. Wymienionych słów nie znajdziemy też w Wielkim słowniku języka polskiego – o tyle ważnym, że opracowywanym na bieżąco. Z kolei internetowy Słownik języka polskiego PWN w haśle rolniczka odsyła do Wielkiego słownika ortograficznego PWN, a zatem do źródła o nieco innym charakterze.

Można chyba zatem zaryzykować stwierdzenie, iż oba wspomniane wyrazy nie tylko mogą być przedmiotem ożywionej dyskusji jako należące do grupy  feminatywów, ale także cechują się dość niską frekwencją użycia. Skłania to tym samym do postawienia pytania o przyczynę i zasadność uwzględnienia ich w podręczniku, przynajmniej na tym poziomie zaawansowania językowego uczących się.

Warto też dodać, że formalne wykładniki żeńskości są w języku polskim nieregularne i niesymetryczne (zob. http://www.lingvaria.polonistyka.uj.edu.pl/documents/5768825/e2388087-e764-4a4a-bb60-c9a86c9d2109), stanowi to pewnego rodzaju jego cechę charakterystyczną, którą, być może, warto by kursantom sygnalizować, właśnie przez niepodawanie żeńskich nazw zawodów w przypadkach budzących wątpliwości. Trzeba też pamiętać, że w podręczniku HURRA!!! Po polsku 1  zamieszczono te nazwy zawodów, które posiadają taką samą formę odnoszącą się i do kobiet, i do mężczyzn, co oznacza, że uczący się, tak czy inaczej, z ową nieregularnością i niesymetrycznością się zetknie.

Niezależnie od tego, jak oceniać uwzględnienie w pierwszej części HURRA słów fotografka, rolniczka, warto zastanowić się nad rzeczą ogólniejszą, a mianowicie nad tym, czy (a jeśli tak, to w jakim stopniu i w jaki sposób) podręczniki do nauczania języka polskiego jako obcego powinny reagować na zachodzące we współczesnej polszczyźnie zmiany. Nowa edycja podręcznika HURRA!!! z pewnością może stać się tutaj bodźcem do ożywionej wymiany opinii i wypracowania określonych założeń pomocnych przy przygotowywaniu wszelkich materiałów dydaktycznych.

 

Autorka: Michalina Rittner